Wiadomości

Wojna do ostatniego smartfona

Po ogłoszeniu przez prezydenta Władimira Putina zamiaru uznania niezależności DNR i ŁRL można stwierdzić, że oczekiwana część kryzysu ukraińskiego dobiegła końca. Władze rosyjskie zdecydowały się działać – dokładnie jakim celu nie jest jeszcze do końca jasne – należy się więc spodziewać działań odwetowych ze strony Zachodu. Władze państw zachodnich wielokrotnie podkreślały, że nie zamierzają walczyć o Ukrainę, ale na eskalację ze strony Rosji odpowiedzą sankcjami gospodarczymi. Biorąc pod uwagę, że piszę tę rubrykę przy użyciu amerykańskiej klawiatury Dell i komputera firmy Hewlett-Packard, rozsądne jest przynajmniej ogólne spekulowanie, jakie sankcje mogą czekać na Ciebie i na mnie.

Crypto Moves — upadek Bitcoina i Ethereum; Holendrzy zatrzymali podejrzanego dewelopera Tornado Cash

Zacznijmy od tego, co na pewno się nie wydarzy.

Jestem przekonany, że niezależnie od tego, jak rozwinie się ukraiński kryzys, nawet jeśli dojdzie do działań wojennych na dużą skalę, Rosja nie zostanie odłączona od systemu SWIFT i nie nałoży embarga na eksport ropy.

Tym samym sytuacja w Rosji nie będzie taka sama jak w Iranie. Opieram to założenie na fakcie, że zamknięcie systemu SWIFT, choć niezwykle szkodliwe dla rosyjskiej gospodarki, uniemożliwiłoby zewnętrznym nabywcom płacenie za rosyjską ropę i gaz, prowadząc do ograniczenia dostaw i pełnego kryzysu energetycznego w skali globalnej. W szczególności jest oczywiste, że Europa, gdzie rosyjski gaz stanowi 30% zużycia, nie jest gotowa całkowicie go porzucić w dającej się przewidzieć przyszłości.

Nieco bardziej prawdopodobne mogą być sankcje nałożone na największe rosyjskie banki państwowe. Aby jednak zmaksymalizować efekt, sensowne jest nałożenie sankcji na wszystkie banki państwowe od razu, ale takie działanie będzie prowadziło również do naruszeń rozliczeń w zachodnim systemie finansowym, a także może wpłynąć na płatności za surowce energetyczne. Dlatego teraz wydaje mi się, że sankcje wobec banków są możliwe, ale raczej nie będą „drakońskie” i raczej nie obejmą wszystkich banków państwowych, przynajmniej na pierwszym etapie.

Na razie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest zaostrzenie kontroli eksportu przez USA i UE, co oznacza, że ​​niektóre towary z tych krajów mogą stać się niedostępne w Rosji.

Oczywiste jest, że rosyjski przemysł inżynieryjny i elektroniczny ma wiele słabości, a zachodnie władze mogą wybierać takie, w których wstrzymanie dostaw będzie miało ograniczony wpływ na zachodnie firmy, pozostając jednocześnie niezwykle wrażliwym na rosyjski biznes. Niewiele jest miejsca, aby Rosja zaangażowała się w asymetryczne reakcje, skupiając się na substytucji importu, ale rosyjscy konsumenci zapłacą za nie w pierwszej kolejności. W 2014 roku Rosja wprowadziła antysankcje żywnościowe w odpowiedzi na restrykcyjne środki Zachodu w sektorze paliwowo-energetycznym i finansowym – być może teraz możemy spodziewać się czegoś podobnego w dziedzinie elektroniki użytkowej.

Wojna do ostatniego smartfona