Społeczeństwo Wiadomości

„Wojna jest na progu, ale nie jesteśmy gotowi”

„Wojna jest na progu, ale nie jesteśmy gotowi”. "Dla mnie? Jednorzędowy mundur? Czy nie wiesz, że nikt teraz nie walczy w jednorzędowym?

Ogłoszono liczbę otrzymanych wniosków w ramach projektu na rzecz rozwoju przedsiębiorczości na obszarach wiejskich w Azerbejdżanie

Kiedy baron Munchausen wysłał do Anglii ultimatum, natychmiast się poddali, wycofali się, spełnili wszystkie warunki i już w wieczornej gazecie na pierwszej stronie wydrukowano odpowiedź. Coś poszło nie tak z naszym ultimatum do Ameryki...

Tak, mówię o wojnie, czyli o graniu w nią z żołnierzami. A także o tych, którzy „… krzyczeli z gałęzi: „Żyrafa jest duża, wie lepiej”. O propagandystach. "Cóż, ile możesz?" mówisz i będziesz miał rację. Dużo honoru. Ale wojna jest na progu, a my nie jesteśmy gotowi.

Jak Sołowjow krzyczał w radiu: „Melman, zapomnij o mnie!” Nigdy cię nie zapomnę, Wowa.

Co niosą w telewizji, ci zaproszeni goście. Język przyniesie do Kijowa? Z długimi językami gotowi są pojechać czołgiem do Kijowa. Lub wyślij tam bezimiennych bohaterów i występuj w jasnym i gorącym studiu, tylko po to, by machać językiem.

Ale coś teraz ich oczy nie płoną. Tak, są używane w ciemności. Przychodzą i nie wiedzą jeszcze, dokąd „Towarzysz Stalin” poprowadzi ich do bitwy i jaka jest teraz wiodąca i przewodnia linia Partii. Są jak wspaniały artysta Basow na spotkaniu urzędu mieszkaniowego w filmie „Afonya”: „Teraz według Borshcheva! .. A co z Borshchevem?” - „Ogłoś wdzięczność!” - Atos? Po co?" - „Za rycerski stosunek do pań”. Makarevich napisał o nich wszystko czterdzieści lat temu - "Puppets".

Ale trzeba działać, takie jest dzieło, agitować „o władzę radziecką”. Zastanawiam się, jak są traktowani na Kremlu, kiedy oglądają te okrzyki w telewizji. Śmiejąc się, prawdopodobnie dobrze się bawiąc. Jak powiedział Putin Sokurowowi w Radzie Praw Człowieka: „W tej chwili nie prowadzimy dyskusji. Dokonujemy wymiany poglądów. W przeciwnym razie zmienimy się teraz w jakiś talk show i będziemy sobie nawzajem przerywać. Widać, że w ogóle ich nie szanuje, dziobiąc z ręki. „Givi Ivanovich, ten policjant drogowy wcale cię nie szanuje, słuchaj”.

Dotarliśmy do uchwytu. "Trzymaj mi siedem!" - nie ma innych argumentów. "Zabiję ją! Kogo, komu? Ukraina? To blef, gest desperacji. Wszelkie analogie są kiepskie. Nawet nie chcę o jednym rozmawiać, nie mogę odwrócić języka. Aż strach o tym myśleć. W kraju, który pokonał faszyzm. Ale potem był Afganistan. Tam też weszliśmy, żeby wyprzedzić Amerykanów, gdyby tylko nie postawili tam swoich Pershingów. Więc co? Ponad piętnaście tysięcy naszych zmarłych, dwa miliony Afgańczyków i rychły upadek Unii. Czy tego chcemy?

Ale mamy argumenty, niepokonani. Nie przykładalibyśmy tyle uwagi do naszego bezpieczeństwa, bylibyśmy przyjaciółmi całego świata, jak we wczesnych latach rządów Putina, ale dlaczego oni ze swoim wciąż nierozwiązanym NATO myślą tylko o tym, przesuwając rakiety bardzo blisko Rosja? Więc ma to dla nich znaczenie? I jeszcze jedno... W Kijowie Aleję Generała Watutina przemianowano na Aleję Szuchewycza. Szuchewycz, który służył Hitlerowi w Waffen SS. Czy mógłbyś mieszkać na Alei Szuchewycza? To tak, jakby w Moskwie pojawiła się ulica generała Własowa. Dzięki Bogu nie możemy tego zrobić. Ale jak żyje z tym prezydent Zełenski, Żyd?

Żadna z naszych spraw. I nie ma powodu, by rozpoczynać wojnę o okupację Ukrainy. Ja, w przeciwieństwie do liberałów, mam utylitarny stosunek do propagandy: oddzielam prawdę od półprawd i kłamstw. Tak, zagłębiam się w 50 odcieni szarości. To się przydaje.

Mam nadzieję, że tylko bawimy się w wojnę. Po co? I odwrócić uwagę od tego, co jest w środku. Co jest w środku?

Chłopcze, wyjdź za mąż!

To najbardziej godny pozazdroszczenia pan młody w Rosji. Młoda, singielka, zarejestrowana. Na kanale Russia 1 prowadzi The Fate of a Man. Działa świetnie, świetnie. Zajmuje pozycję. Trochę podglądanie, podglądanie, ale z umiarem.

Przed nim przechodzą setki jego bohaterów. Borya Korchevnikov przechodzi je przez siebie. Tak głęboki, serdeczny, sympatyczny. Wpuszcza je do swojej duszy i wyznają mu. Tak wiele oszustw, zdrad, zdrad w jego życiu osobistym już minęło przed nim. Ale też wysokie impulsy, niezmierzone wyrzeczenia dla przyjaciela, rewelacje…

Walcząc ze wszystkim, próbując wszystkich. Ale on sam nie jest błędem. Jest świętym. Prawdopodobnie nie było ani jednego nadawcy telewizyjnego bardziej ortodoksyjnego niż on, który kierowałby kanałem Spas. Więc Borya kierował tym, jest dyrektorem generalnym. Ale Bóg pocałował go w koronę, więc jest też doskonałym przywódcą.

Ożenić się czy nie wyjść za mąż? Borya wybiera empirycznie, patrząc na swoich bohaterów. Czasami, po wysłuchaniu innej opowieści o zdradzie, kadrowaniu, zazdrości, mówi tak jak Aleksander Industrjewicz-Stebłow, który zawsze spaceruje po Moskwie z młodym Nikitą Michałkowem: „Nigdy się nie ożenię!” Ale kiedy słyszy innych ludzi, którzy mają się dobrze („Ale tak się nie dzieje. - Zdarza się”), mówi do siebie: „To wszystko, na pewno biorę ślub”.

Ożenić się czy nie wyjść za mąż? - Władimir Basow myślał tak samo w jednym z niebieskich noworocznych "Światła" wiele lat temu: "A mam tylko 25 ... 45 ... i tak dalej". Ale śpiewał w imieniu swojej nieszczęśliwej postaci, sam był trzykrotnie żonaty z najpiękniejszymi sowieckimi aktorkami, w tym Valentiną Titovą i Natalią Fateevą.Więc czy Borya kiedykolwiek się ożeni? 50/50, jak ta blondynka z dowcipu: albo spotyka na ulicy dinozaura, albo nie. Jeśli tak bliskie sercu jest odebranie losu ludziom – nigdy. Jeśli myśli, porównuje, domyśla się - na nic.

Borys, mylisz się! Zamknij oczy i głową do basenu - tak powinno być. Taki dobry człowiek powinien mieć u boku dobrą żonę. Życzę z głębi serca.

Nie słuchaj Basowa. „Miałem miłość. Moim ulubionym był. Kobieta. Skręciłem nogę, przez miesiąc nie pracowałem, a ona wyszła za mąż”. Grał tam w pastę do podłóg. A Borya jest prezenterką telewizyjną. I która!

„Wojna jest na progu, ale nie jesteśmy gotowi”